„Życzenie może sprawić, że marzenia staną się rzeczywistością.” – kompendium Tsubasy RC

Subaru, Hokuto i Sei-chan

Zonk! Tego byście się nie spodziewali, co? Prawdę mówiąc, ja też nie. Więc czemu? Swego czasu pisząc z Lavi na temat urodzinowej notki zaproponowała „recenzję” właśnie. Pojęcia nie miałam na jaki temat (wtedy), ale uznałam, że dla tego jakże statycznego bloga takie coś może być miłą odskocznią, prawda? Dlatego właśnie na to się zdecydowałam – co jakiś czas pojawi się tu recenzja z jakiegoś CLAMPowego dzieła, ale nie tylko. Dzięki temu nie będziecie musieli czytać w „normalnej” notce o moich mangowych wrażeniach. A, poza notką „Wrażenia z mang”… ale o tym innym razem.


Ocena ogólna:
10/10
Gatunki: dramat, nadnaturalne, kryminał/zagadki, shounen-ai
Temat: tragedia
Demografia: shoujo

Tokyo Babylon jest jedną z pierwszych mang grupy CLAMP, której 7 tomików ukazywało się na łamach czasopisma Wings w latach 1990-1993. Ze względu, że główny wątek jest kontynuowany również w innej serii tych pań – X, Tokyo Babylon często uznawane jest za prequel do owej serii. Czy tak jest naprawdę? Nie do końca. Ale to już inna historia.

Subaru

Nasz główny bohater, Sumeragi Subaru jest głową najlepszej rodziny onmyouji w całej Japonii. Zajęcia ma różne – egzorcyzmy, likwidacje klątw, rozmowy z duchami itd. Ogólnie: chroni Tokyo przed „teoretycznie” nadprzyrodzonymi zjawiskami. Ale oczywiście nasz szesnastoletni egzorcysta nie jest sam – pomagają mu jego siostra bliźniaczka, Hokuto oraz tajemniczy, znajomy weterynarz, Sakurazuka Seishirou. Poza tym Subaru miewa pewien sen, jednak czy to naprawdę zwykłe złudzenie…? Czemu jego przyjaciel nosi nazwisko jak wrogi klan zabójców, Sakurazukamori? No i dlaczego młody Sumeragi nie może zdjąć swoich rękawiczek?

Już na wstępie warto wspomnieć, że Tokyo Babylon nie jest mangą skończoną. A przynajmniej nie w dosłownym tego słowa znaczeniu. I tutaj odniosę się do jednego z początkowych zdań, na temat bycia prequelem do X. Opisywany twór po prostu urywa się w pewnym momencie, a właściwe zakończenie historii jest właśnie w następnym dziele CLAMPic. Co więcej, poszerza ją o kilka nowych wątków, pozwalających lepiej zrozumieć motywy i działania trójki głównych bohaterów.

A jeśli już o tym mowa, to ja naprawdę nie rozumiem, dlaczego niejedna osoba rzucała się o ich brak oryginalności czy inne bzdury… Fakt, altruistyczny Subaru, enigmatyczny Sei-chan i żywa Hokuto to najciekawsze grono nie jest, ale nie zapominajmy, że to manga z początku lat 90. Co więcej, spokojnie można ich polubić… Albo znienawidzić, ale to zależy od tego, czy będziemy wstanie ich zrozumieć. A to może się okazać dopiero przy samym końcu. Cały problem polega na tym, że niestety poza nimi nie poznajemy dogłębniej nikogo. I tylko to sprawia, że wystawiłam ocenę za postaci, jaką wystawiłam.

O bohaterach krótko było, a jak prezentuje się sprawa fabuły? Nieźle. Co prawda rozdziały są okropnie długie (cóż się dziwić, skoro wydawana była jako kwartalnik?) i mogą się przez to dłużyć, no i przez większość czasu towarzyszy nam spora epizodyczność, to same wydarzenia wciągają i nieraz mogą nakłonić do refleksji. Bywają momenty na których można boki zrywać, ale i te mniej śmieszne… A to wszystko prowadzi do tragicznego finału, co chyba wielkim spoilerem nie jest. Jak potoczą się losy bohaterów, drogi czytelniku, przekonać musisz się sam.

Seishirou (po lewej) i Subaru (po prawej) w "X"

Także w tym miejscu należy wspomnieć o bardzo ważnej rzeczy, jaką jest powiązanie z ‚Iksem’. Ktoś to czytał tamtą mangę przed Tokyo Babylon, będzie się niemiłosiernie nudził. Powód? Większa część tomiku 9 to streszczenie historii naszych dwóch panów. Z tą wiedzą gwarantuję wam przewidywalność wydarzeń i największy spoiler, jaki moglibyście dostać. A to nie wszystko. Bohaterowie zostawali wykorzystywani w wielu CLAMPowskich crossoverach, z Tsubasa -RESERVoir CHRoNiCLE- na czele.

Jeśli o stronie fabularnej mowa, jest jeszcze jedna sprawa, którą chcę poruszyć, a mianowicie wątek shounen-ai. Występuje on dopiero przy końcu (de facto, 2 ostatnie tomy są najlepsze, moim zdaniem) i trudno powiedzieć, żeby mieścił się w definicji. Nie otrzymujemy ŻADNYCH aktów poza czystym uczuciem (to w końcu CLAMP, nie?). Dlatego miłośnicy mogą być mocno zawiedzeni, natomiast przeciwnikom nie będzie on przeszkadzać (sprawdzone na Shouri ^^).

Kreska bardzo różni się od dzisiejszego CLAMPa, co jest zrozumiałe, biorąc pod uwagę wiek serii. Zapewniam, że to mimo wszystko w niczym nie przeszkadza. Tła są wykonana ze starannością (z tego, co pamiętam), a design postaci jest bardzo ładny. Właściwie i pod tym względem nie mam się czego przyczepić.

Przy okazji chciałbym jeszcze wspomnieć coś na temat adaptacji w postaci dwóch ok. 50-minutowych odcinków OAV. Są beznadziejne. Przedstawiają dwie niezależne opowieści (z mangą niezwiązane, z tego co pamiętam) i poruszają jeden z wątków, który swoje życie kończy zanim zacznie się na dobre rozwijać (no cóż, umiera w bardzo sędziwym wieku dwóch minut). Same OAVki są więc niekompletne, nie posiadają ani początku, ani końca. Dlatego radzę omijać je szerokim łukiem.

Na koniec warto dodać akapit z pytaniem „komu polecić?”. Na pewno każdemu szanującemu się fanowi CLAMPa, jak i całej reszcie. Jest to jedna z tych mang, które znać po prostu warto. Nie jest to pozycja wyjątkowa łatwa, a już tam bardziej lekka. A mimo wszystko zawierająca w sobie taki urok i ciepło, że nie w sposób przejść obok niej. Warto jednak mieć na uwadze to, co prezentuje: nawiązania do różnych religii, morderstwa, znęcanie się nad dziećmi i inne formy przemocy, związki homoseksualne. A mimo to, polecam!

***

Krótko… ale napisałam prawie wszystko to, co chciałam, więc nie jest źle ^^ Wszystkich wrażeń opisać się nie dało, żeby nie zaspoilerować za bardzo, a mam nadzieję, że moja pierwsza recenzja od-nie-wiem-kiedy wam przypadnie do gustu, a jeśli nie… to przynajmniej zaciekawi i zachęci do sięgnięcia po ten tytuł ;D Co prawda pisałam o nim już wielokrotnie, ale cóż, jest to jeden z najlepszych CLAMPowych tworów. A na razie się z wami żegnam. See you again ~desu!

Reklamy

Comments on: "Tokyo Babylon – rencenzja" (1)

  1. Mi się podoba. Nie czytałam Babylon’a ale co nieco o nim wiem. A w TRC Subaru jest takim słodkim wampirkiem, że ja nie mogę ^^ Pisz więcej recenzji, bo fajny pomysł :D
    A tak przy okazji to na Mystical Journey pojawił się rozdział 4. Nie jestem z niego zadowolona, ale musiałam ruszyć z opowieścią dalej. Oceń sama. Do zobaczenia :D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: